Archiwa kategorii: Śmiech jest bronią (blog)

Nocne impresje (1)

Zarobiony jestem po pachy. W zeszłym tygodniu nasiadówka nad PZPR-owskimi aktami w archiwum. Nudne jak flaki z olejem. Drętwa partyjna nowomowa, z której nic nie wynika. Dopiero pod koniec 1988 r. widać wyraźne zmiany. Towarzysze zaczynają przebąkiwać (zresztą pod dyktando Warszawy) o „socjalistycznym społeczeństwie obywatelskim”. To mniej więcej tyle co „prawdziwe kłamstwa” lub „plastikowy kamień”. Czują, że idzie nowe, ale jeszcze nie wiedzą skąd i dokąd.

Czytaj dalej

W sprawie „Polaków” w Wehrmachcie i SS

Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł Cezarego Gmyza „Nasi obcy” („Wprost” nr 16/2007) – o… no właśnie? O kim? Podtytuł „Polacy zgermanizowani w XIX wieku robili karierę w Wehrmachcie i SS” nie odzwierciedla w pełni rzeczywistości. Autor artykułu powołał się m. in. na moje ustalenia dotyczące Ericha von dem Bach-Zelewskiego, stąd pozwolę sobie na kilka słów dopełnienia. Czytaj dalej

Swastyka na czole wyryta

We wspólnej mogile pod Starogardem Gdańskim spoczęli obok siebie księża-Polacy i księża-Niemcy

„Z dwojga złego wolę las niż pole bitwy” – powiedział Merry Brandybuck, jeden z bohaterów Tolkienowskiej sagi „Władca Pierścieni”, gdy wraz z Pippinem Tukiem próbowali wymknąć się z rąk orków. Ta historia zakończyła się dobrze. W kraju Pomorzan las też miał ducha opiekuńczego. A z czasem Kaszubi, Kociewiacy i Borowiacy przemianowali na Matkę Bożą poczciwą Borową Cotkę.

Pamięci księdza Juliana Piechowskiego z Jabłowa, zamordowanego w Szpęgawsku 16 października 1939 r.

Starzy ludzie zachowali pamięć o tym, jak wyglądała Cotka: to miła staruszka, jej szata czerwona jak pień sosny i przepasana zielonym pasem z igliwia. Na czole ma diadem z szyszek, w lewej ręce dźwiga kosz z owocami lasu, w prawej kij, którym się podpiera. Ślad kultu Borowej Cotki przetrwał w ludowych pieśniach maryjnych, dlatego wiemy, że wystarczyło przewiązać się jej pasem, aby ochronić się przed robactwem.

Jesienią 1939 r. ten rytuał nie zadziałał. Właściwie nie wiadomo dlaczego. Może pobożni Pomorzanie już o nim zapomnieli i weszli do lasu bez ochrony? Zamiast pasa Borowej Cotki pojawiły się pożółkłe liście, butwiejące igliwie i robactwo. Ta historia nie zakończyła się dobrze. Czytaj dalej

Grassiści

Ku mojemu zaskoczeniu i nieskrywanej przyjemności, „Tygodnik Powszechny” wydrukował mój felieton o Günterze Grassie, który po prostu posłałem mailem do redakcji, nie ucinając ani jednego słowa. Wchodząc na stronę „Tygodnika” przetarłem oczy ze zdumienia, widząc że znajduje się na centralnym miejscu. Podobnie było w „Onet Kiosku” czy dziś na „Wirtualnej  Polsce”. Tekst budzi liczne emocje wśród czytelników, z których znaczna część solidaryzuje się z moim stanowiskiem. Inna część pastwi się nad moim nazwiskiem (von Piechowski), co sprawia mi niekłamaną uciechę. Całe szczęście, że nie mamy żądnej okupacji, bo pewnie już by szły donosy do „służb”. Czytaj dalej

Günter Grass nie żyje?!

Sprawa służby Güntera Grassa w Waffen-SS nadal zaprząta uwagę polskich i niemieckich mediów. Z zalewu artykułów na ten temat warto zwrócić uwagę na dzisiejszą publikację pisma „Die Welt” pt. „Flucht nach vorne?”, które zastanawia się, czy wyznanie Grassa na temat wojennej przeszłości było „ucieczką do przodu”, zanim by ją upublicznili historycy. Informacje na temat jego służby w Waffen-SS znajdują się bowiem w źródłach tzw. Archiwum Nazistowskiego (NS-Archiw) dawnego Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego NRD, które liczy ponad 800.000 dokumentów.

Czytaj dalej

Austriacy i Kaszubi

Otrzymałem dziś sympatyczny list od dyrektora Austriackiego Forum Kultury w Warszawie Dr. Waltera Marii Stojana, oto jego treść:

Warszawa, 19.06.2006

Szanowny Panie!

W imieniu Karla Markusa Gaussa i Kurta Kaindla chciałbym wyrazić nieco spóźnione podziękowania za nasze interesujace spotkanie 9 kwietnia 2006 r. w Gdańsku.

Dzięki Pana wspaniałej organizacji mogliśmy zapoznać się z bogatym życiem kulturowym Kaszubów i jego historycznym rozwojem.

Czytaj dalej